Uważam,że wyniki pozytywne powinien wydawać psycholog onkolo

Uważam,że wyniki pozytywne powinien wydawać psycholog onkolo

Nieprzeczytany postautor: Alfred » 01 sie 2010, 14:39

Rak prostaty niesie z sobą nietylko chorobe raka ale wiele innych dolegliwości na które czlowiek przeciętny niejes przygotowany a nieraz dolegliwości są gorsze niż sam rak.
Dlatego wydawanie np:wyniku biopsji gdy wyda psycholog pacjętowi wraz z partnerem życiowym po rozmowie,wyjaśnieniu,pouczeniu może bardzo obniżyć stresy przy leczeniu jak równierz po leczeniu.
Liczę na poważną dyskusje na ten temat i zwrucenie się do Ministerstwa o zastosowanie procedur o

dpowiednich aby chory niepozostawał sam bezradny z papierkiem gdzie jest wynik pozytywny.




Alfred lat 76 PSA 10,99 T2 NOMO RT radykalna +HT dwa lata po RT i przerwanej HT PSA 0,325.
Alfred ur. 1934rok  PSA 10,99   T2 NOMO G 3+4  RT  HT zaladeks flutamin po 27 miesiącach po radykalnej RT i po 18 miesiącach zaprzestaniu HT  PSA 0,375 w dn 27 09 2010 36 m-c po RT i po 27 m-c zaprzestaniu HT w dn 11 7 2011 PSA 0,266 w dn 08 02 12 PSA 0,205 w dn.20 08 2012 PSA 0,325 w dn 04 02 2013 PSA 0,354 w dn.08 08 2013 PSA 0376
Alfred
Użytkownik
 
Posty: 113
Rejestracja: 24 wrz 2009, 10:06
Blog: Wyświetl blog (0)

Nieprzeczytany postautor: mrakad » 02 sie 2010, 08:36

Alfred pisze:Rak prostaty niesie z sobą nietylko chorobe raka ale wiele innych dolegliwości na które czlowiek przeciętny niejes przygotowany a nieraz dolegliwości są gorsze niż sam rak.

Te inne dolegliwości rak prostaty wywołuje do piero w ostatnim stadium.
Dlatego wydawanie np:wyniku biopsji gdy wyda psycholog pacjętowi wraz z partnerem życiowym po rozmowie,wyjaśnieniu,pouczeniu może bardzo obniżyć stresy przy leczeniu jak równierz po leczeniu.

Alfredzie, dobrze myślisz, ale chyba brak Ci doświadczenia w tej materii.
W Polsce nie ma nawet oficjalnej specjalizacji "psychoonkologia". W największym ośrodku onkologicznym w Polsce, czyli w CO w Warszawie działa grupa wsparcia zatrudniajaca
chyba czterech psychologów! Opiekują się wszystkimi oddziałami szpitalnymi oraz nielicznymi, bardzo upartymi pacjentami ambulatoryjnymi. Dla nich mogą poświęcić trzy spotkania, a w skrajnych przypadkach 11. NFZ za więcej nie zapłaci.
Doświadczeni lekarze, czyli Ci nieco starsi, na studiach nie mieli przedmiotu: postępowanie z pacjentem onkologicznym. Mój lekarz przyznał, że nic takiego w programie
studiów nie miał. Wyraził pogląd, że psychologia to robienie ludziom wody z mózgu. Był bardzo zdziwiony, gdy mówiłem mu, jak pozytywnie na mnie wpływały rozmowy z psychologiem (w CO).

Temat jest bardzo złożony. Spora dyskusja odbyła się na Pro-Salute i DSS. Poczytaj, pomyśl, rozejrzyj się dookoła, zaproponuj drogę dojścia do rozwiązań najlepszych dla pacjentów.
Liczę na poważną dyskusje na ten temat i zwrucenie się do Ministerstwa o zastosowanie procedur o
dpowiednich aby chory niepozostawał sam bezradny z papierkiem gdzie jest wynik pozytywny.

Problem tkwi w tym, że właściwie nigdzie na świecie nie ma takich rozwiązań. We wzorcowych ośrodkach to na lekarzu spoczywa obowiązek przekazanie pacjentowi i rodzinie dokładnych informacji. Nasi po prostu nie mają na to czasu.

Pamiętaj również o problemach pobocznych. Nie każdy pacjent chce wtajemniczać najbliższych w szczegóły swojego stanu zdrowia. Ja początkowo chodziłem na wizyty z moją żoną. Niestety musiałem zmienić zapis w mojej kartotece, by dostępo do danych o mnie miała córka a nie żona. Jest też spora grupa pacjentów, którzy wcale nie chcą znać żadnych szczegółów choroby.

Nie wiem, czy petycje do Ministerstwa maja sens. Większość naszych postulatów już jest rozwiązana w karcie praw pacjenta. Czy oczekujesz, że Ministerstwo wymusi jej stosowanie? Dopłaci do NFZ za dodatkowy czas poświęcany pacjentowi?

Moim zdaniem problem może rozwiązać jedynie prywatyzacja służby zdrowia.

Mam marzyć dalej?

Pozdrawiam,
Mrakad
Mrakad Obrazek

Ur. I-1953. VIII.2007 PSA 29.65, IX.2007 biopsja - Adenocarcinoma prostatae, G3, Gleason 7 (3+4) cT3aNxM0, Apo-Flutam i Diphereline. II 2008 RTRT fotony x 15 MV, dawka 5460 cGy/g/21 fr w ciągu 29 dni. Zoladex 10.8 co trzy miesiące. PSA: IV-2008 0.11, VII-2008 0.1, X-2008 0.08 I-2009 0.04 IV-2009 0.03 VII-2009 0.02 X-2009 0.01 XII-2009 0.02 III-2010 0.02 VI-2010 0.01 X-2010 0.01 I-2011 0.01 HT zakończona! co pół roku VII-2011 0.036, 19.XII.2011 0.029, 25.VI.2012 0.26, 2.IX.2012 0.15 11.III.2013 1.4 HT wznowiona! VI-2013 0.064 IX-2013 0.16, I-2014 0.18, III-2014 0.078, VI-2014 0.036 przerzut do kości krzyżowej, IX-2014 0.041, I-2015 0.036, IV-2015 0.033, VII-2015 0.041, XI-2015 0.032, II-2016 0.037, V-2016 0.038, VIII-2016 0.036, Zmiana Zoladexu na Eligard

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
Zwei Dinge sind unendlich, das Universum und die menschliche Dummheit, aber beim Universum bin ich mir nicht ganz sicher. (niem.)
Albert Einstein
Awatar użytkownika
mrakad
Użytkownik
 
Posty: 1067
Rejestracja: 25 wrz 2008, 16:47
Blog: Wyświetl blog (0)

Nieprzeczytany postautor: kangur__2007 » 02 sie 2010, 12:55

mrakad pisze:Problem tkwi w tym, że właściwie nigdzie na świecie nie ma takich rozwiązań. We wzorcowych ośrodkach to na lekarzu spoczywa obowiązek przekazanie pacjentowi i rodzinie dokładnych informacji. Nasi po prostu nie mają na to czasu.

Pamiętaj również o problemach pobocznych. Nie każdy pacjent chce wtajemniczać najbliższych w szczegóły swojego stanu zdrowia. Ja początkowo chodziłem na wizyty z moją żoną. Niestety musiałem zmienić zapis w mojej kartotece, by dostępo do danych o mnie miała córka a nie żona. Jest też spora grupa pacjentów, którzy wcale nie chcą znać żadnych szczegółów choroby.

Nie wiem, czy petycje do Ministerstwa maja sens. Większość naszych postulatów już jest rozwiązana w karcie praw pacjenta. Czy oczekujesz, że Ministerstwo wymusi jej stosowanie? Dopłaci do NFZ za dodatkowy czas poświęcany pacjentowi?

Moim zdaniem problem może rozwiązać jedynie prywatyzacja służby zdrowia.

Mam marzyć dalej?

Pozdrawiam,
Mrakad

Dokładnie tak.

Jak swego czasu opisałem, mnie wynik biopsji wręczał mój specjalista-urolog, z natychmiastowym szczegółowym omowieniem diagnozy, jej implikacji, dostępnych opcji leczenia, skutków ubocznych przy klażdej z nich, prawdopdobnego okresu rekonwalescencji oraz możliwych komplikacji. Wizyta trwala godzinę i kosztowala 180 dolarów AU, wówczas około 400 złotych.

Takie a nie inne poodejście lekarza do sprawy poinformowania pacjenta o jego konkretnej, indywidualnej sytuacji wynikało po pierwsze z istniejącego nie tylko moralnego ale i prawnego obowiązku pełnego zapoznania pacjenta z jego sytuacją, a po drugie z tego, że zajęcia z psychologii bezpośredniego kontaktu z pacjentem są dla australijskich studentow medycyny obowiązkowe, przedmiot wykłada się przez dwa lata, co roku jest egzamin, i kto go nie zda, ten nie zostaje lekarzem.

Leczenie pacjenta bez wszechstronnego poinformowania go o sytuacji nie wchodzi w rachubę. Dlategio nie wchodzi, że takie leczenie zostałoby uznane za australijskie prawo za leczenie pacjenta bez jego świadomej zgody. Dawno ustalona przez precedensy prawne i orzecznictwo sądówdefinicja świadomej zgody mówi, że pacjent musi albo mieć pełną świadomość swojej sytuacji, i musi mieć tak wytłumaczone, żeby zrozumiał, albo na piśmie odmowić zapoznania się z tą sytuacją (bo są tacy, co nie chcą wiedzieć).

Leczenie pacjenta bez wyrażenia przez pacjenta świadomej zgody (informed consent) na to leczenie, to dla zachodniego lekarza zakaz wykonywania zawodu i potencjalnie sprawa karna.



Tak było ze mną:

Tydzień później, urolog (pan w moim wieku) i ja wymieniamy przez
biurko wstępne uprzejmości, po czym uśmiechy gasną. Specjalista
kładzie na biurku wyniki biopsji i mówi bez owijania w bawełnę "I am
afraid we have found a small cancer", czyli "obawiam się, że
znaleźliśmy mały nowotwór". Ja na to "szczegóły poproszę", on
"proszę bardzo". W wynikach stoi zwięźle: pobrano 10 rdzeni; w
ośmiu stwierdzono zmiany niezłośliwe (tu opis kaźdego rdzenia po
kolei), ale w rdzeniach nr 1 i 3 jest tkanka nowotworowa - acinear
adenocarcinoma - with the Gleason Score of 7 (3+4), dalej
szczegółowy opis. Kopia dla mnie, żebym sobie zabrał te wyniki do
domu. Pytam bez tchu: - "złośliwy?" "Złośliwy i agresywny, mówi
specjalista, Gleason 7 (na 10 moźliwych), ale niech się pan nie
denerwuje". "Jak złośliwy, to dlaczego mam się nie denerwować?" -
"Bo rak nie wyszedł poza prostatę, jest mały i regularny w
kształcie, widać go na ultrasonografie, można się go domacać, jednym
słowem pan ma klasyczny przypadek wczesnego wykrycia nowotworu
nadającego się do leczenia i rokującego nadzieję na całkowite
wyleczenie. Gdybym sam miał to świństwo, to chciałbym mieć diagnozę
tak wcześnie jak pan."


"Leczenie?" pytam, nieco ogłuszony diagnozą. Lekarz obraca laptopa
na biurku tak, żebym widział ekran i mówi ? "tutaj mamy
skomputeryzowane narzędzia predykcyjne ze szpitala onkologicznego
Sloan-Kettering Memorial Cancer Centre w USA, zmodyfikowane na
podstawie wyników z naszej wlasnej populacji pacjentów, leczonych w
tym szpitalu. Wchodzi w to statystyka wyników u nas i w Stanach za
ostatnie 15 lat. Te narzędzia służą do prognozowania skuteczności
różnych rodzajów terapii zależnie od indywidualnych cech pacjenta i
wynikow testów". Puka chwilę w klawiaturę, wpisując do programu moje
dane z dokumentacji, kontempluje chwilę ekran, a potem mówi ? "Z
pańskim wynikami histopatologii i innych testów, poziomem PSA i
szybkością wzrostu PSA, wiekiem i ogólnym stanem zdrowia, pan ma
trzy opcje: - Radykalna prostatektomia ? 94% przeżywalności po
pięciu latach od diagnozy; radioterapia wysokoenergetyczna ? 85%,
brachyterapia z implantacją w prostacie radioaktywnych 'ziaren'
izotopowych ? 75-78%. Nie musi się pan decydować teraz, bo zanim
cokolwiek zrobimy, to i tak musi się panu najpierw wygoić ściana
odbytnicy przekłuta przy biopsji, inaczej to grozi komplikacjami,
więc i tak zobaczymy się najwcześniej za dwa tygodnie"


"Efekty uboczne?" pytam. On na to: - " chirurgia - trudności z
trzymaniem moczu do około trzech miesięcy po operacji, impotencja do
nie dłużej niź 6-7 miesięcy, bo pan ma wczesną diagnozę, więc mogę
zaoferować operację oszczędzającą wiązki nerwowe po obu stronach
prostaty"; "radioterapia wysokoenergetyczna ? to samo, ale
niewykluczone są dodatkowe efekty uboczne w postaci poparzeń
radiacyjnych jelit i odbytu, a jeżeli potrzebna będzie bardzo wysoka
dawka promieniowania, to nie da się wykluczyć nawet lekkiej choroby
popromiennej"; "brachyterapia ? gdzieś w pół drogi między jednym a
drugim, plus ten dodatkowy kłopot, że rodzina będzie się musiała
trzymać co najmniej półtora metra od pana".


Pokazuje mi na laptopie animację - tak wygląda radykalna
prostatektomia zwykła, a tak w wersji oszczędzającej wiązki nerwowe.
Mówi, że co prawda można to robić laparoskopowo (keyhole surgery),
ale on tak nie operuje, bo zanim by się w pełni nauczył tej
techniki, to pierwszych 50-60 pacjentów miałoby zwiększone ryzyko, a
on to uważa za nieetyczne. "Zresztą, jak wielu chirurgów", mówi mój
doktor, "ja uważam, że do operacji oszczędzającej wiązki nerwowe
potrzebuję mieć dobre dojście do okolic prostaty i szeroki widok
pola operacyjnego, bo rzecz jest delikatna, więc preferuję technikę
klasyczną, z rozcięciem powłok brzusznych długości około 15 cm. Ale
my tu gadu gadu, a inni pacjenci czekają. Do zobaczenia za dwa
tygodnie"
KANGUR 2007 (Australia), ur.1954
zero objawów; VIII/2007 PSA 6,0; biopsja; diagnoza CaP cT2aNxMx, Gl.7 (3+4);
1/XI/2007 załonowa prostatektomia radykalna+PLND, wariant oszczędzający wiązki nerwowo-naczyniowe
Histopatologia pooperacyjna: pT2cN0Mx, Gl.7 (3+4);
PSA nieoznaczalne od 8 tyg. po operacji (wtedy – poniżej progu czułości analitycznej 0,04, teraz – poniżej progu czułości analitycznej 0,01)

25 IX 2018 - W PRAWIE JEDENAŚCIE LAT PO PROSTATEKTOMII, PSA NADAL NIEOZNACZALNE
(tzn.poniżej progu czułości analitycznej 0,01 - moje laboratorium kupiło sobie jakieś siedem lat temu czulszy analizator niż mieli przedtem,kiedy 'nieoznaczalne' znaczyło <0,04)
Cała historia opisana współcześnie pod: http://forum.gazeta.pl/forum/w,37372,72041707,,Prostata_australijska.html?v=2
Awatar użytkownika
kangur__2007
Złoty Gladiator
Złoty Gladiator
 
Posty: 2236
Rejestracja: 27 wrz 2008, 13:39
Blog: Wyświetl blog (0)

Nieprzeczytany postautor: Tom 53 » 02 sie 2010, 19:08

W moim przypadku wynik odebrała żona.Widzi Gl 3+3. 50%.Pyta się lekarza co to oznacza.Odpowiedz zmroziła jej krew w żyłach.Pan doktor odpowiedział super profesionalnie .Noo raczysko.Dobrze że znalazłem się z moim przypadkiem w Anglii.Po dwóch radioterapiach obecnie czuję się b.dobrze.Czekam na wynik PSA pod konies sierpnia.Pozdrawiam Tomasz z Anglii
r. 1956. 09.2009 PSA 66,8 Biopsja Gl6[3+3]50% 10.2009 Bicalutamide 150mg przez 3 mies., 6.01 2010 PSA 21.5 HT ,Zoladex LA 10.8 mg Implant co 3 mies.31.03 2010 Brachyterapia HDR.Od 12.04.2010 radioterapia zewnętrzna IMRT 23 sesje po 2 Gy.PSA 09.2010 1,000 , 10/2010 0,75 , 12/2010 0,56 , 07/2011 0.3 ,01/2012 0,19 ,08/2012 0,07 09/2012 Koniec HT. Styczeń '13 PSA nieoznaczalne, 08/2013 PSA 0,151 ,11/2013 0,29 ,04/2014 0,52 ,07/2014 0,73, 08/2014 PET-CT 09/2014 PSA 0.517 03/2015 PSA 0,414 , 09/2015 PSA 0,630 , 02/2016 PSA 0,50 , 08/2016 PSA 0,610 , 03/2017 PSA 0,75 , 08/2017 PSA 0,650 , 04/2018 PSA 1,452, 05/2018 PSA 1,31
06/2018 PSA 1,44 , 07/2018 PSA 1,560
Awatar użytkownika
Tom 53
Użytkownik
 
Posty: 70
Rejestracja: 27 wrz 2009, 13:26
Blog: Wyświetl blog (0)

Nieprzeczytany postautor: kozucha » 15 sie 2010, 17:59

Ostatnio Teść sam chętnie zagaja na temat swojej sytuacji zdrowotnej,chyba oswoił się nieco ze swoim skorupiakiem.Ale powiedział sam to,o czym w pierwszym poście wspomniał Alfred: O wynikach biopsji powinien informować ktoś,kto umie zrobić to mądrze.Mimo,że podejrzewał,że może usłyszeć złe wiadomości,przeżył wówczas ogromny szok.Nie chciał być na rozmowie u lekarza z nikim bliskim,a powinien.Nie wiem,w jaki sposób poinformowano go o jego stanie,bo był wtedy sam,ale na pewno nie zniósł tego dobrze.Teraz sam przyznaje,że to był błąd,a lakoniczne informacje uzyskane po biopsji wprowadziły go w ogromny stres.Dopiero wizyta u urologa sporo mu wyjaśniła,bo ten lekarz potrafił Tatę trochę uspokoić.Na szczęście,z tamtym onkologiem nie ma już do czynienia,Teść trafił do innych onkologów,którzy nastawili go zupełnie inaczej do zaistniałej sytuacji.
Bardzo podobał mi się sposób rozmowy,jaki przedstawił Kangur:' No więc jest pewien problem,ale do rozwiązania.Rokowania pomyślne, możliwe metody terapii, ewentualne skutki uboczne.Sytuacja do opanowania-poradzimy sobie'.Wszystko podparte analizami i statystykami przedstawonymi od razu pacjentowi.
Trochę mniej ciekawy jest taki: '''Nowotwór,zaawansowany,nie ma potrzeby robić badań,może kiedyś.... 'Tak mniej więcej wyglądało to u nas.Bez żadnych informacji,że wdrożone leki zdecydowanie poprawią kondycję,że można jeszcze całkiem nieźle funkcjonować.Szkoda,bo parę dodatkowych słów otuchy od LEKARZA mogłoby zdziałać cuda.Niestety na psychologa onkologicznego chyba na razie nie ma co liczyć.Ot,taka nasza służba zdrowia.
Teść,r.47,PSA 20.10.09- PSA - 5000 ,biopsja 11.09-Gl. 7(4+3),zajęte 30% płata prawego Adenocarcinoma prostatea,tela benigna prostatea, 11.01.10-PSA - 4,41. 01.04.10-PSA - 0,09,05.07.10-PSA-0,07,05.10.10-PSA-0,01:D
Leczenie: Flutamid 3x1/dz.;ZoladexLA 10,8mg co 3 mies.;Pamitor 90 mg co 4 tyg.,Omsal 1x1/dz. 3/2013 Ostatnio PSA waha się wciąż między 0,07-1,00
Zawsze trzeba mieć nadzieję...
kozucha
Użytkownik
 
Posty: 203
Rejestracja: 02 lis 2009, 15:19
Blog: Wyświetl blog (0)

Nieprzeczytany postautor: kangur__2007 » 16 sie 2010, 10:13

kozucha pisze:.Niestety na psychologa onkologicznego chyba na razie nie ma co liczyć.Ot,taka nasza służba zdrowia.


Kozucha, jak już napisalem, u mnie takie, a nie inne, podejście lekarza do sprawy informowania pacjenta o jego konkretnej, indywidualnej sytuacji wynika po pierwsze z istniejącego nie tylko moralnego ale i prawnego obowiązku pełnego zapoznania pacjenta z jego sytuacją, a po drugie z tego, że zajęcia z psychologii bezpośredniego kontaktu z pacjentem są dla australijskich studentow medycyny obowiązkowe, przedmiot wykłada się przez dwa lata, co roku jest egzamin, i kto go nie zda, ten nie zostaje lekarzem.
KANGUR 2007 (Australia), ur.1954
zero objawów; VIII/2007 PSA 6,0; biopsja; diagnoza CaP cT2aNxMx, Gl.7 (3+4);
1/XI/2007 załonowa prostatektomia radykalna+PLND, wariant oszczędzający wiązki nerwowo-naczyniowe
Histopatologia pooperacyjna: pT2cN0Mx, Gl.7 (3+4);
PSA nieoznaczalne od 8 tyg. po operacji (wtedy – poniżej progu czułości analitycznej 0,04, teraz – poniżej progu czułości analitycznej 0,01)

25 IX 2018 - W PRAWIE JEDENAŚCIE LAT PO PROSTATEKTOMII, PSA NADAL NIEOZNACZALNE
(tzn.poniżej progu czułości analitycznej 0,01 - moje laboratorium kupiło sobie jakieś siedem lat temu czulszy analizator niż mieli przedtem,kiedy 'nieoznaczalne' znaczyło <0,04)
Cała historia opisana współcześnie pod: http://forum.gazeta.pl/forum/w,37372,72041707,,Prostata_australijska.html?v=2
Awatar użytkownika
kangur__2007
Złoty Gladiator
Złoty Gladiator
 
Posty: 2236
Rejestracja: 27 wrz 2008, 13:39
Blog: Wyświetl blog (0)

Nieprzeczytany postautor: Mariusz » 20 sie 2010, 19:47

kangur__2007 pisze:.... zajęcia z psychologii bezpośredniego kontaktu z pacjentem są dla australijskich studentow medycyny obowiązkowe, przedmiot wykłada się przez dwa lata, co roku jest egzamin, i kto go nie zda, ten nie zostaje lekarzem.

To jest metoda na radykalne zmniejszenie krajowych absolwentów medycyny.
Kangur, u nas grupa uniwersyteckich nieuków z kierunku ekonomii i zarządzania, potrafi napisać żądanie do rektora, aby usunał wykładowcę statystyki, który uwalił 80 % roku za ewidentne nieuctwo i totalne olewanie przedmiotu - oni dosłownie nie wiedzieli jaka jest różnica pomiędzy medianą, a średnią. Żądanie zostało spełnione!
Wyobraź sobie teraz firmy zarządzane przez takich fachowców...
63l (obecnie) W 2008r. pełne objawy przerostu; 08.08 PSA 4,55x2(finaster); biopsja 10/2008; T1cNoMo, Gl. 6 (3+3); HT neoadjuwantowa;
17/02/2009 załonowa prostatektomia radykalna, wariant oszczędzający wiązki nerwowo-naczyniowe + PLND
Histopatologia: pT2a,pN0,pM0, Gleason 6 (3+3); PSA: 27.03.09<0,003; 26.06.09=0,035; 29.09.09=0.005; 29.12.09<0,003; 06.04.10<0,01; 15.08.10<0,018; 14.12.10=0,005; 06.06.11<0,009;01.06.12<0,009, 22.06.2013<0,006; 20.12.2014<003; 20.02.2017 osiem lat po RP PSA<0,003 :D
Mariusz
Użytkownik
 
Posty: 1096
Rejestracja: 25 mar 2009, 22:59
Lokalizacja: Szczecin
Blog: Wyświetl blog (0)

Re: Uważam,że wyniki pozytywne powinien wydawać psycholog on

Nieprzeczytany postautor: Leszek12 » 01 mar 2015, 09:29

Witam : interesuję sie tym Tematem już dość Długo , w Polsce jest 103 wykształconych PsychoOnkologów, reszta szkolona dorywczo z podleczonych Pacietów! Normalny Psychiatra i Psycholog Mogą tylko zaszkodzić , Nie znają się i Plotą Głupoty/ u mię w szpitalu Onkologicznym jest na praktyce Młoda/ Fajna/na praktyce ale umie rozmawiać tylko z pacietami Na Palitatywnej już jej słabo idzie a z Rodzinami Nie powiem ( żona mówiła że plotła Bzdury, ma Gabinet Razem z Księdzem i Kaplicą co POZYTYWNIE
wpływa na rodzinę.)Tak radę dajemy sobie sami bo NFZ ma nas w nosie.Kangur tu jest Polska i brak porównania do Was! Pozdrawiam.
ZOMO'82-89
Lat 74 (1941) 4/2010 PSA 7,17ng/ml 7/2010 biopsja ujemna 11/2010 PSA 10,6ng/ml 1/2011 biopsja cT2cN0M0 Gl 4+4 HT całkowita, Scyntygrafia/TK ujemne, 04/2011 RT 74Gy 9/2011 PSA 0,001 Popromienne porażenie jelit 12/2011 PSA 0,002ng/ml 3/2012 PSA 0,006 ng/ml 04/2012 PSA 0.002 ng/ml 09/2012, PSA0,004 ng/ml 10/2012 PSA 0,004 ng/ml 01/2013 PSA 0,015 ng/ml Hormony STOP do 23/04/2013 03/2013 PSA 0,033 ng/ml Testosteron 145,50ng/dl 23/04/2013 Eligard 22,5 (3 mies.) 07/2013 PSA 0.007 ng/ml 23/07/2013 Eligard 22,5 10/2013 PSA <0,002 ng/ml Hormony STOP 02/2014 PSA 0,01 ng/ml 05/2014 PSA 0,033ng/ml
07/2014 PSA 0,062 ng/ml Eligard 22.5 (3 mies.)15, 10,014.PSA 0,010.3,12, 014 PSA 0,005.04,02 2015 PSA 0,010.PSA0,021 dnia11, o3,2015, 11,05,2015, PSA 0,049, Eligard 0,04545MG, pół roczny.
Leszek12
Użytkownik
 
Posty: 1376
Rejestracja: 03 lis 2011, 10:01
Blog: Wyświetl blog (0)


Wróć do Pogaduchy * Conversations

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

logo zenbox