Strona 1 z 1

Żytni chleb w walce z rakiem prostaty.

Nieprzeczytany post: 10 lut 2019, 10:04
autor: jesien 2015
Zytni chleb w walce z rakiem prostaty:

http://dca.au.dk/aktuelt/nyheder/vis/ar ... atakraeft/ niestety po dunsku

W badaniach laboratoryjnych wykazano, ze żytni chleba trzyma w szachu raka prostaty. Okazuje się, ze to działanie chleb żytni zawdziecza zawartym w nim benzoxazinoidom, których zadaniem jest ochrona ziarna ( zwiększają odpornosc ziarna na infekcje). Pacjenci z rakiem prostaty jedzący 6 kromek dziennie nie wykazywali progresji choroby.

Dunscy naukowcy dostali w tym roku pieniądze na dalsze badania, zarówno na liniach komórkowych jak i pacjentach. Badania potrwają 3 lata.

O samych benzoxazinoidach duzo jest w inetrnecie.
Przykładowo:
Benzoxazinoids in Prostate Cancer Patients after a Rye-Intensive Diet: Methods and Initial Results
https://www.researchgate.net/publicatio ... al_Results

A na razie smacznego!

Re: Zytni chlebie w walce z rakiem prostaty.

Nieprzeczytany post: 10 lut 2019, 11:10
autor: RaKaR-szef forum
Elu, o właściwościach chleba żytniego, o korzyściach spożywania, ale nie w kierunku raka prostaty, na Forum (piszę z dużej litery, bo stało się już 'firmowym' podmiotem) pisano wielokrotnie przy okazji porad dietetycznych.

Co do samych badań, oczywiście nie neguję, ale mam ambiwalentne odczucia. Na skrzynkę e-mail otrzymuję nie tak mało info o przeprowadzanych badaniach, rokujących nadzieję. Jednak, bez nich ani rusz.

Moja mama piekła 5 blaszek chleba żytniego, raz na tydzień. Jak cała dziatwa zebrała się na śniadaniu, nie nadążała smarować kromki masłem. Z sentymentem wspominam tamten czas. Pewnie każdy ma swój, ale mimo tego, nie chciałbym do tego okresu wrócić. Natomiast chcę powiedzieć, w kontekście polecanych obecnie diet, że wtedy odżywialiśmy się, wręcz książkowo. Uprawiałem sporty, lubiłem ruch, również moi bracia, wręcz sam organizowałem rekreację ze sportem, gdziekolwiek pracowałem. Mimo tego rak mnie zaatakował. Na początku swojej bytności na Forum napisałem, że człowiek, to nie wytwór fabryki śrubek na lewy gwint, każdy jest inny.

Dodam jeszcze, że pieczony chleb w latach 70' i 80' (może mniej) był dużo lepszy od tego produkowanego w okresie wolnego rynku. W mojej komórce rodzinnej zawsze staraliśmy się spożywać chleb żytni, gruboziarnisty. Tata ładował ziarno na wóz i wiózł do młyna (koło nas był wodny i wiatraczny) na przemiał. Dzisiaj chleb tzw. biały, to sorry, trociny. Dobry chleb, sprzedawany jest w coraz mniejszej gramaturze, żeby utrzymać cenę. Czasami bochenek wystarczy na jeden dzień. A jak trafią się goście, nie starczy.

Pozdrawiam - jaka pogoda w Danii?

Re: Żytni chleb w walce z rakiem prostaty.

Nieprzeczytany post: 10 lut 2019, 12:29
autor: jesien 2015
Fajnie piszesz o tym domowym chlebie. Ja czasem sama pieke, lubie zapach chleba w domu, dom robi sie jakby przytulniejszy, cieplejszy.
Mysle, ze dopiero gdy przebadaja te zwiazki ktore wg. nich moga odpowiadac za spowolninie raka prostaty, bedzie o czym mowic. Dunczycy sa generalnie dosc powsciagliwi jesli chodzi o suplementy w trakcie kuracji, ale tu chodziloby raczej o wyizolowanie tych zwiazkow i podawanie ich w okreslonej dawce.
Za 3 lata byc moze dowiemy sie czy badania daly pozytywny rezultat.

Kazdego roku Dunczycy oficjalnie podaja, jakie projekty dostaly fundusze na badania. No i w ten sposob, czytajac kto dostal kase na badania znalazlam akurat to.
A na razie mozemy zytni chleb jesc - raczej bez szkody dla zdrowia. Chyba, ze ktos uczulony.
Co do zdrowego jedzenia- moj maz nigdy nie powinien był zachorowac: jadl granaty, pil sok pomidorowy, generalnie jadl zdrowo, duzo warzyw i owocow, ryby, 0 miesa. Nie wynikalo to z checi zabiezpieczenia sie przed chorobami, nie myslelismy o chorobach, tak nam po prostu pasowalo. Czasem w lecie, wieczorem jakies piwo, ale bez przesady. Ze slodyczy jednie gorzka czekolada. Do picia woda z cytryna i swieza mieta- tak lubimy, tak nam smakuje. No ale pali. Rzucic nie chce, bo mowi, ze nie zrezygnuje ze wszystkich przyjemnosci. Ja nie nalegam. Urolog tez nie. Tylko rodzinna przy poczatkach cukrzycy powiedziala, ze dobrze by bylo rzucic, ale nie nalegala. W koncu jak zyjemy, jest kto wie, czy nie wazniejsze niz ile. Choc oczywiscie chcialoby sie w zdrowiu jak najdluzej. Jedyna suplementacja u nas obojga to D3, na polecenie lekarza. Dawka dobrana tez przez lekarza, ja biore wiecej od meza.
A pogoda u nas juz wiosenna. W ogrodku kwitna przebisniegi, wyszly krokusy, zaczynaja zonkile. Nie mieslismy w tym roku mrozow.


Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie
Ela