Jak przebiegał pobyt w szpitalu po operacji. Relacja naszego

Nieprzeczytany postautor: armands » 09 kwie 2014, 21:28

Prostatektomia radykalna w Centrum Onkologii w Bydgoszczy (marzec 2014)


Dzień pierwszy - Przyjęcie do szpitala



Potrzebne dokumenty: skierowanie, dowód osobisty. Wypełniane są dokumenty upoważniające do wglądu do dokumentacji medycznej i informacji o stanie leczenia. Warto wcześniej przygotować numer telefonu osoby, którą chcemy do tego upoważnić.

Otrzymujemy paseczek na rękę z numerem identyfikacyjnym w Centrum Onkologii. To on otworzy nam bramkę do restauracji Fantazja, w której będziemy się stołować (o ile damy radę tam iść, albo, kiedy nam pozwolą tam pojeść). O samej restauracji Fantazja wspomnę w dalszej części.

W ambulatorium pobierana jest krew na tzw. próby żółtaczkowe (o ile wcześniej nie robiliśmy i mamy skierowanie na te badania). W bydgoskim CO nie jest wymagane szczepienie na żółtaczkę WZW. Jesteśmy badani na wejściu do szpitala i przed wyjściem do domu. Wyniki tych badań są zapisane w karcie informacyjnej  

W przebieralni zakładamy własny strój do szpitala. Rzeczy wierzchnie możemy zostawić w depozycie, ale personel namawia, aby odzież zabrali do domu nasi bliscy. Można spakowane rzeczy zabrać ze sobą na odział. Nikt tego nie broni. Miejsce na walizeczkę, czy torbę jest pod szpitalnym łóżkiem. Personel w żaden sposób nie przeszkadza, o ile zachowany jest porządek.

Na oddział jesteśmy prowadzeni przez personel, nie zabłądzimy w tym wielkim gmaszysku, i nie uciekniemy :)  

Na oddziale jesteśmy kierowani do przydzielonego pokoju (jedynki, trójki i czwórki). Nie raz, nie dwa trzeba trochę poczekać na łóżko, które przyjeżdża czyste i sterylne. Mamy tez do dyspozycji szafeczkę z szufladą. Można tam trzymać najbardziej potrzebne rzeczy.

Zostajemy zaproszeni do dyżurki pielęgniarskiej gdzie przeprowadzony jest wywiad i badania: waga, ciśnienie oraz założone wenflony. Jeden w wierzch lewej dłoni, drugi w zgięcie łokcia drugiej.

Otrzymujemy porcje płynu do dezynfekcji ciała, dwa nożyki jednorazowe do wygolenia brzucha i podbrzusza, pończochy przeciwzakrzepowe, koszulkę szpitalną na zabieg (do założenia tuż przed zabiegiem), i tutejszy wynalazek, czyli plastykową słomkę z przymocowana rękawiczką. Wynalazek ten ma służyć do ćwiczenia oddechu po operacji. Można potrenować i przed zabiegiem. Otrzymujemy też środek przeczyszczający rozrobiony w 1,5 litra wody mineralnej (warto zaopatrzyć się w odpowiedni napój). Oczywiście dostaniemy dokładny ustny instruktaż, co i kiedy mamy robić.

Jeśli używamy jakieś leki będziemy poproszeni o podanie ich listy i sposobu dawkowania. Od tej chwili będziemy dostawać je ze szpitalnej apteki w odpowiednich dawkach i czasie. Swoje lekarstwa możemy schować do walizki.

Tego dnia możemy iść do szpitalnej restauracji na bardzo lekki obiadek. Lepiej zachować umiar, bo wtedy oczyszczanie będzie szybsze. 
W restauracji Fantazja mogą stołować się również goście, oczywiście za opłatą. Śniadania i kolację po 13 zł, a obiad 17 zł. 
Posiłki są typu all inclusive -szwedzki stół i jest tu naprawdę bogaty wybór. Każdy pacjent ma prawo do trzech posiłków, oczywiście dowolnie skomponowanych z dostępnego menu i bez ograniczeń ilościowych. Sala jest przestronna i wyposażona w stoliki o różnej wielkości. Można konsumować samotnie, lub w większym gronie. Niestety pierwszego dnia musimy sobie narzucić ograniczenie, ale jeszcze tu wrócimy. 

Środek oczyszczający polecają wypić do godziny 17. Kolacji tego dnia nie jemy. Płyny można przyjmować, ale do godziny 22. Później już post absolutny!

Myjemy się wieczorem z wykorzystaniem otrzymanego płynu, golimy, co potrzeba i latamy, co chwila do kibelka (jest w pokoju szpitalnym) na oczyszczanie. W salach są telewizory ( nie na monety) i można się zrelaksować. Gniazdka do ładowarek w zasięgu ręki też znajdziemy. W budynku jest otwarte Wi-Fi i możemy z internetu korzystać do woli.  Można zabrać ze sobą laptop, ale trzymanie po operacji na brzuchu raczej niepolecane. W pierwszych dniach jest zbędny. Później wedle życzenia.
Korzystając z internetu można sobie sweet fotkę zrobić i posłać rodzince. Niech wiedzą jakiego mają zucha :)

Warto zabrać do szpitala zatyczki do uszu, lub słuchawki. Kto mam problem ze spaniem może poprosić o pastylki. Ale tylko lekarza na wieczornym obchodzie. Można też chrapać jak inni, i jakoś do rana doczekać.


Przed snem dostajemy zastrzyk przeciwzakrzepowy w brzuch, albo w udo. Te zastrzyki będą naszą codzienną rzeczywistością w szpitalu i miesiąc już w domu.

Dzień drugi - Operacja



Po przebudzeniu, bez wstawania z łózka i opuszczania nóg, zakładamy otrzymane pończoszki przeciwzakrzepowe na nogi. Nie jest lekko, bo są ciasne, ale takie muszą być i na pewno damy radę wciągnąć na nogi. Teraz dopiero możemy wstać z łóżka. Tylko, po co wstawać jak pełna dieta. Czekamy cierpliwie na naszą kolej do operacji. Na hasło – zaraz jedziemy, albo wiedząc, jaki jest grafik możemy założyć operacyjną szatkę na gołe ciało ( nie całkiem gołe, bo w pończoszkach). Ekipa pielęgniarska podłącza kroplówkę, za kroplówką do wenflonów i po opróżnieniu butelek zabierają nas w podróż do sali operacyjnej.  Można liczyć lampy w korytarzu, można pogadać z obsługą. Sala operacyjna to kosmos. Pełno aparatury, i chłód. Zaczynają się przygotowania do operacji i …odjazd

Budzisz się w sali wybudzeń (czy też na OIOM-ie), lub nie raz już na swojej sali szpitalnej. Golutki, nieruchomy, ale żywy. Jest dobrze!

Za chwile kolejne kroplówki podłączają do wenflonów. Dowiadujesz się, że masz dwa worki, do których spływa krew z drenów i cewnik. Możesz siusiać do woli. Niestety nie ma, czym. Pić nie wolno, jedynie moczyć usta wodą. Wygodnie, kiedy masz kogoś bliskiego do opieki. Za rączkę potrzyma, wargi zwilży. Czujesz się zmęczony i oszołomiony, ale to normalne. Środki przeciwbólowe dostajesz na godziny według zaleceń lekarza. Jeśli boli nadal, to masz prawo do dodatkowych porcji środków przeciwbólowych. Przycisk przywołujący pielęgniarki masz pod ręką. Koledzy z sali też pomogą zadzwonić po personel.

Lekarz, który operował z reguły do Ciebie zajrzy w pierwszej dobie. Wieczorem jest też jednoosobowy obchód lekarski. Wypoczywasz, śpisz, robisz, co chcesz. Co jakiś czas kolejna kroplówka, kolejny zastrzyk, pomiar temperatury i ciśnienia. Jesteś normalnie w centrum uwagi. Nie masz szansy na nudę.


Dzień trzeci - Pionizacja 



Po ciężkiej nocy wracasz do żywych. Zaczynasz coś tam gadać, przypominasz sobie jakieś sceny z sali operacyjnej, czy z drogi na operację. Od rana personel ponownie wpada na liczenie krwi w workach, moczu w „Azorku”. Kolejna kroplówka jest podłączana do wenflonów. Możesz już głowę podnosić, i zaczynasz podpatrywać jak wyglądasz tam niżej. Można sprawdzić, kto dzwonił, kto przysłał SMS-a a kto nie.

Dobrze, jak za radą starszych, doświadczonych kolegów jądra trzymałeś w garści. Nie masz obrzęków i nie zobaczysz fioletowych sińców. Jeśli nie, to Heparyna będzie za kilka dni potrzebna.

Za chwilę najważniejsze wydarzenie w szpitalu, czyli obchód z ordynatorem.  Ale przed obchodem wpadają panie pielęgniarki i zmieniają pościel. Zdecydowanie też nakłaniają do pierwszego przejścia z fazy leżenia do siedzenia. Nawet w tym sporo pomagają, bo wtedy łatwiej im zmienić pościel. Jest to okazja, aby coś na siebie włożyć i nie straszyć gołym tyłkiem.

Według mnie, najwygodniejsze są krótkie spodenki od piżamy, bo łatwiej przełożyć worek cewnika przez krótką nogawkę. Jak wychodzimy gdzieś dalej, to zakładamy szlafrok

Nie raz panie pielęgniarki, ewentualnie rodzina pomoże nawet chwilę postać i wyprostować przemęczone leżeniem ciało. Nie ma co długo stać, bo człowiek słabiutki i może zrobić bum!

No i do sali wchodzi OBCHÓD. W skrócie lekarz prowadzący przedstawi pacjenta i zapyta o samopoczucie. Można pomarudzić, lub grać twardziela przed cała ekipą.

Ordynator zadecyduje, to pani opatrunkowa odsłoni ranę pooperacyjną. Jeśli padnie takie polecenie, to dreny zostaną wyjęte i nowy opatrunek zastąpi ten z operacji. Możesz wtedy zobaczyć, jak wygląda rana pooperacyjna. Z reguły to kilkunastocentymetrowe cięcie zaczynające się tuż pod pępkiem a kończące tuż nad interesem. Rana jest zszyta dwunastoma szwami ( tyle było u mnie) w taką bruzdę. Po obu stronach są symetrycznie rozstawione otworki po drenach.  Za jakiś czas będziesz się chwalił suwakiem na brzuchu.

Możemy już zacząć pić wodę i poić Azora ( ja piłem dużo wody, bo taką dyspozycje dostałem od swojego lekarza). Dlatego warto zaopatrzyć się w spory zapas wody, aby samemu nie taskać butelek. Na kolegów z sali też można liczyć, a najlepiej to na odwiedzających. Raczej nikt nie odmówi zakupu zgrzewki wody mineralnej niegazowanej. Częste picie szybko wypłukuje krew z cewki i rurki cewnika. Aż miło patrzeć jak skrzepki krwi wędrują do zbiornika i jest ich coraz mniej i mniej. Ja praktycznie po dwóch dobach, nie miałem już krwi w moczu. No, ale się naprawdę dużo piło :)

Worek na mocz jest zamocowany do uchwytu przypominającego wieszak na ubranie. Ma taki hakowaty zaczep, który mocujemy do ramy łóżka. Oczywiście musimy pilnować, aby wężyk nie był załamany (ale to poczujemy, kiedy mocz nie znajdzie ujścia). W pierwszej, drugiej dobie z cewnikiem panie same notują ilość moczu i opróżniają zbiornik zaworkiem u dołu. Kiedy zauważą, ze jesteś już lepiej chodzący, to nie ma zmiłuj się, tylko ten obowiązek spada na Ciebie. Zgłaszasz ilość moczu i uwalniasz się od ciężaru. Kiedy się przemieszczasz możesz worek zawiesić na gatkach, ale przy sporej ilości moczu grozi to opadaniem gaci i upadkiem worka z zawartością. Tego chyba nie chciałbyś doświadczyć?

Ja z dwóch długich smyczek (takich od telefonu) zrobiłem sobie szeleczki i worek podczepiałem z boku na biodrze. Ręce miałem wolne, a gacie nienarażone na opadanie. Personel to zauważył i zostałem nazwany MacGyverem.

Wracając jeszcze do cewnika, to warto zadbać o jego czystość. Ja używałem w szpitalu żelu antybakteryjnego znanej firmy na literę Z, i często przemywałem nim rurkę cewnika od samego ujścia z penisa. Worek do moczu można wymieniać i kiedy ocenisz, że Twój jest już sfatygowany, to można go samemu wymienić na nowy otrzymany do pielęgniarek.   

  

W taki to sposób zaczynamy kolejny etap w szpitalnym życiu, czyli powrót do zdrowia po operacji.

Pomoże nam w tym pierwszy płynny obiadek, czyli cienka zmiksowana zupka. Dostaniemy ją dobę po operacji. Ma taki nieokreślony smak, ale kto by wczuwał się w smak, kiedy kiszki marsza grają. Nie ma co posługiwać się łyżką. Najlepiej pić to gorące cudo prosto z jednorazowej głębokiej miseczki.

Taki posiłek będziemy dostawać w najbliższym czasie, aż do decyzji lekarza o powrocie do normalnego odżywiania. A tym czasem koledzy z sali będą delektować się specjałami w restauracji.

Kiedy wrócimy do sił i lekarz zezwoli na odstawienie diety będziemy mogli wybrać, czy chcemy jeść posiłek standardowy donoszony na oddział, czy samemu pójść na posiłki. Wybór należy do Ciebie i nikt nie będzie naciskał. Różne są decyzje, w zależności od samopoczucia i sprawności.

Ale kiedy jest motywacja i nawet taki mały cel, to podejmuje się to wyzwanie. Nie musisz lecieć, jedzenia nie zabraknie. Można powolutku, czy to z rodziną, czy kolegami z sali podreptać na posiłek.

To jednak jakaś odmiana w szpitalnym dniu i naprawdę warto zrobić ten krok dalej. Ale pamiętaj! Decyzja należy do Ciebie. Na pewno nie w drugiej, trzeciej, czy czwartej dobie, bo to zbyt duży wysiłek. Ale później, czemu nie?

Podobnie jest z higieną. Kiedy wstaniesz na nogi możesz cos przy sobie zrobić. Można to rozłożyć na raty i stopniowo zacząć wykonywać podstawowe czynności.

Przy oddziale urologii (przy innych też) jest mała kuchnia, gdzie można zrobić sobie herbatkę. Trzeba mieć swoją szklankę, czy kubek, oraz oczywiście herbatę. Jest lodówka na produkty niepsujące, ale muszą być opisane nazwiskiem i datą włożenia do lodówki.


Następne dni - Wracamy do formy



Co tu się rozpisywać, te kolejne dni są niespecjalnie ciekawe. Odmierza je typowy szpitalny rytm. Leki, mierzenie temperatury, posiłki, obchód i coraz większa sprawność i lepsze samopoczucie. 
Oczywiście nie zapomniałem o naszych odwiedzających gościach. W Bydgoszczy nie ma problemu z odwiedzinami. Praktycznie od rana, do późnego wieczora można przebywać w salach, czy w holu przed oddziałem. Nie wymagane są żadne kapcie, czy fartuchy. Jedynie odzież wierzchnią zostawia się w bezpłatnej szatni. 
Jedynie podczas obchodu, wykonywania opatrunków czy innych czynności wymagających intymności wymaga się opuszczenia pokoju przez odwiedzających.   

Może pojawić się zaparcie i lepiej tego nie ignorować. Nie ma co się czaić i trzeba to zgłaszać podczas wizyt lekarzy. Personel nadal kontroluje ilość moczu, tzn. Ty odliczasz, wylewasz do sedesu i zgłaszasz na dyżurce. Panie pytają też o stolec. Jeśli jest zaparcie, to z reguły dostajesz Lactulosum w syropie. Wiem, że jest to skuteczny środek i raczej zdecydowanie pomaga.

Jeszcze jedna sprawa związana z cewnikiem. Nie raz podczas robienia kupy następuje opróżnienie z pęcherza ujściem cewki moczowej, obok rurki cewnika. Nie jest to nic groźnego i nienormalnego. Po prostu ciśnienie moczu jest duże i cześć wydostaje się na zewnątrz rurki. Pamiętam kiedy mi to się przytrafiło i myślałem, że zaraz cewnik wyskoczy :)
Nie tak łatwo on wyskakuje, ale o tym będę jeszcze pisać. 
 
Dzień siódmy - Początek drogi do wolności

Tego dnia zapada decyzja o usunięciu niewykorzystanych od kilku dni wenflonów na obu rekach. To zapowiedz tego co stanie się następnego dnia, czyli pożegnania z Azorem (cewnikiem). Każdy zacewnikowany wie, jak krępuje ten wężyk z workiem na mocz. Ale z drugiej strony pozwala spać na sucho ;)
Zaczyna się przypominanie gdzie jest mięsień Kegla i jak to się zatrzymuje sikanie.

Dzień ósmy - Wolność i ...

Ten dzień zaczyna się od oczekiwania na obchód. Jeśli wszystko jest Ok, to decyzja jest krótka - wyciągamy cewnik i zatrzymujemy mocz.
Po chwili do sali wpada pani ze sprzętem i zaczyna się wyciąganie rurki. Dość, że leżysz z bidnym interesem, który bardziej ślimaka nawleczonego na przezroczysty wężyk przypomina, to jeszcze skubany nie chce puścić. Jedne panie preferuję metodę, nabrać powietrze, wypuścić i cap za rurkę ...i wyskoczyła jak ta rzepka. Moja specjalistka musiała pokręcić rurką. Nawet nie wiem, czy zgodnie, czy niezgodnie z ruchem wskazówek zegara, ale skutecznie i wężyk wyszedł. Ło matko, coś tam zawsze poleci i miłe to nie jest. Dostajemy specjalny wkład w gatki i warto wtedy założyć coś bardziej obcisłego. Kiedy jesteśmy gotowi na wszystkie przecieki, to możemy skupić się na napełnianiu pęcherza. Radzę się nie spieszyć z tym pierwszym sikaniem. Lepiej wcześniej poświecić kilka minut na doprowadzenie interesu do należytego mu wyglądu. Naprawdę warto zadbać o higienę, a teraz już nic w tym nie przeszkadza.  

Kiedy przyjdzie czas na pierwsze sikanie, to warto pierwszy mocz potraktować jako sprawdzenie sprawności sikania. Tym bardziej, że może nie tylko mocz polecieć, tylko różne nieciekawe rzeczy. Ale już drugie parcie potraktować, jako ćwiczebno-bojowe i postarać się zatrzymać na kilka sekund (dwie, trzy) strumień moczu. Jeśli się uda, to kontynuować mikcję i ponownie zatrzymać. Jeśli to się uda, to sikać do końca, bo to równie ważne. 
Jeśli wszystko tak przebiegnie, to możemy pochwalić się kolegom z sali, a nawet pielęgniarkom. A co, niech wiedzą jak dzielnego pacjenta mają.
Jeśli coś nie wypali, to nie załamywać się tylko próbować jeszcze i zgłosić lekarzom problem na najbliższym obchodzie.
Tego dnia, lub następnego będzie kontrola USG opróżniania pęcherza. Każą się wysikać i sprawdzą, czy, i ile moczu zostaje w pęcherzu.

Bez Azora możemy zacząć latać po szpitalu, ale pamiętajcie, że przecieki mogą się zdarzać. Podczas wstawania, kichania, kasłania i wysiłku. Trzeba mieć się na baczności ...i wkładka w gatkach musi być!
Ja miałem takie wpadki i kilka kropelek poleciało bardzo z znienacka. 

Ale wolność, to wolność. Można się kąpać pod prysznicem do woli. Azor nie kreci się gdzieś miedzy nogami. Nie ciągnie za interes. Niech spada!

Ostatnia noc w szpitalu (bo na to się zapowiada) też będzie inna. Niby niczym nie skrępowany, ale narażony na zalanie. Przecież mięśnie w nocy śpią. Nie jest tak źle, pęcherz przypomina o swoim wypełnieniu i powinniśmy zdążyć do WC. A jeśli nie, to wkładka się przyda. Przezornie, to lepiej nie nawadniać się przed snem.

       
Dzień ostatni - Wychodzimy
 
Jeśli wszystko przebiega jak u mnie, to i dla Ciebie będzie to ostatni dzień w szpitalu. Decyzja zapadnie na obchodzie i nawet jak będziesz płakał i prosił, to i tak wygonią do domu. Tam też wstępnie się dowiesz, jaka najbliższa przyszłość ciebie czeka. Czekasz na wypiskę ze szpitala. Sekretariat poprosi ciebie o dane do wypisania zwolnienia lekarskiego. Dostaniesz kartę informacyjna ze szpitala z zaleceniami, zwolnienie oraz recepty do zrealizowania.
Dostaniesz też zalecenia pielęgnacyjne na najbliższy czas.

Wyniki histopatologiczne mogą być dostępne w czasie naszego pobytu w CO Bydgoszcz, ale raczej dzieje się tak rzadko. Częściej otrzymujemy je do ręki i są omawiane z lekarzem na pierwszej wizycie kontrolnej.

Uwaga! Pacjenci z Włocławka mogą przekierować swoją kontrolę do filii CO na ulicy Królewieckiej. Przyjmuje tam lekarz z bydgoskiej ekipy. Tu będzie możliwość kontynuowania konsultacji, badania PSA, czy uzyskiwania recept.   

Bym zapomniał o najważniejszym. Tego też dnia (ostatniego w szpitalu) usunięto moje szwy. Chyba to standard w Bydgoszczy i możesz się tego spodziewać. Dostajesz mocniejszy opatrunek na drogę, nowy wkład w majtki i możesz się żegnać ;)

To też okazja, aby ponownie podziękować personelowi za opiekę. Było dobrze i dziewczynom należy się nie tylko miłe słowo. Oczywiście z lekarzami równie miło się pożegnałeś? Zasłużyli na to!  

 

To chyba już wszystko. Jeśli coś uznam za stosowne, to coś zmienię, lub uzupełnię. Mam nadzieję, że ten teks będzie pomocny. Oczywiście wiem, że kogoś innego w Bydgoszczy może spotkać całkiem inny tryb leczenia. Ale w trakcie mojego pobytu byli pacjenci którzy dokładnie tak przechodzili dzień po dniu.
Pozytywne nastawienie to wielka rzecz. Jeśli do tego dodać dobrego operatora i sporo szczęścia, to możesz być przekonany o dobrze wybranej drodze, do pokonania tego sku.... 

Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia 
armands

PS. Wybaczcie błędy, ale wolę gadać niż pisać
Ostatnio zmieniony 25 cze 2014, 11:16 przez armands, łącznie zmieniany 1 raz
Rocznik 1961
Historia badań PSA: 03.2009 - PSA 3,60 / 12.2010 - PSA 4,70 / 09.2013 - PSA 13,31 Pierwsza wizyta u urologa / 10.2013 - PSA 10,70 / 01.2014- PSA 15,28
Badania dodatkowe:DRE (09.2013): stercz nie powiększony, symetryczny, jednorodny / TRUS: Stercz o wym. (HxLxW) 29,6x43,4x51,4 Objętość 34,5ml. Pęcherzyki nasienne gładkie, symetryczne bez patologii. Pęczki naczyniowo-nerwowe prawidłowe.
Biopsja (10.2013) (12 rdzeni): Prawy szczyt (1 rdzeń) - Prostatic carcinoma G 2+2=4/10, Reszta rdzeni czysta.
Scyntygrafia (01.2014): bez ognisk aktywnego proc. rozrostowego. MRI (01.2014): Gruczoł krokowy o zachowanej budowie strefowej. Zarys zewnętrzny gładki. W tylnej strefie obwodowej po str. lewej obszar o niskim sygnale w sekw. T2, wielk. 13x8mm. Obustronnie w pachwinach węzły chłonne wielk. do 10 mm po stronie prawej. Oba UKM-y i moczowody bez cech poszerzenia. Kości miednicy bez cech meta.
RP ( metodą otwartą) w CO w Bydgoszczy (03.2014)
Trzymanie moczu po dwóch miesiącach od zabiegu, do teraz - idealne. Potencja osłabiona, ale umożliwiająca współżycie (od 2 lat bez wspomagania lekami)
Badanie histopatologiczne po RP: węzły chłonne (12 szt.) - czyste (pN0), gruczoł krokowy - Adenocarcinoma acinare prostatea, Gl 3+3=6 (pT2c N0), pęcherzyki nasienne - czyste, marginesy (-).
PSA po RP: - po 3 miesiącach - 0,028 ng/ml, od 6 miesiąca do chwili obecnej (3 lata od RP) <0,002 ng/ml
http://rak-prostaty.pl/viewtopic.php?f=2&t=1418
Mój dzienniczek- instruktaż pobytu w bydgoskim CO
http://rak-prostaty.pl/viewtopic.php?f=38&t=1536
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Awatar użytkownika
armands
 
Posty: 2574
Rejestracja: 31 paź 2013, 11:27
Blog: Wyświetl blog (0)

Jak przebiegał pobyt w szpitalu po operacji. Relacja naszego

Nieprzeczytany postautor: wlobo135 » 10 kwie 2014, 6:16

Poniżej relacja z pobytu naszego kolegi Armandsa w szpitalu, gdzie przeszedł operację usunięcia zaraczonej prostaty.
Motto: Zanim potępisz staraj się zrozumieć.
Ur. 1941 VI/09 PSA5,3 X/09 PSA9,7 Biopsja Gl 9(5+4) Scany: wszystko czyste 30/XI/09 prostatektomia radykalna z usunieciem wiązki nerwowo-naczyniowej. Gleason 10 pT3aN0M0 21/I/10 PSA 0,7 4/III/10 PSA 0,77. 26/III/10 PSA 1.0 Doubling time 4,5 mca. V/10 hormony (Zoladex) i radioterapia 66Gy. VIII/10 PSA 0,04 X/10 PSA 0.03 XII/10 PSA 0,03 testosteron 23ng/dL(0,8nml/L) II/11 PSA<0,05/<0,03 IV/11 PSA<0,05 testosteron<0,5nmol/L(<14ng/dL) Przerwa w hormonoterapii :) VII/11 PSA 0,001 Testosteron 1,03/30 IX/11 PSA<0.05, Testosteron3.8/112, 11/2011 PSA 0,04 testosteron 7,1/208 1/2012 PSA 0,1 2/2012 PSA 0,18Obrazekpowrót do HT 4/2012 PSA 0,03. 5/2012 PSA<0.03 7/2012 PSA 0,03 9/2012PSA 0,01 11/2012 PSA <0,03 1/2013 PSA <0,03 3/2013PSA <0,03 testosteron <23/0,8 Ponowne przerwanie HT 6/2013 PSA <0,003 testosteron<2,6 ng/dl 10/2013 PSA <0,03 testosteron 17,6 ng/dl. 2/2014 PSA<0.03 testosteron 138 7/2014 PSA-0,62, 8/2014 PSA-1,85 10/2014 PSA-7,9 11/2014 PSA-7,57PET/CT zajęte cztery węzły chłonne w miednicy, skierowanie na RT (SBRT) powrót do HT(3 miesiące) 2/2015 PSA-3,43 4/2015 PSA-0,72 7/2015 PSA-0,72 testosteron 40/1,3 10/2015 PSA-1,2 testosteron 168/5,8 12/2015 PSA-0,78 3/2016 PSA-0,71 6/2016 PSA-0,34 9/2016 PSA-0,16 12/2016 PSA-0,22 3/2017 PSA-0,547/2017 PSA-1,7

Wykres obrazujący przebieg leczenia. http://www.fotosik.pl/zdjecie/4c0bd44ca8968802
Awatar użytkownika
wlobo135
Administrator senior
 
Posty: 3992
Rejestracja: 18 mar 2010, 9:34
Lokalizacja: Sydney
Blog: Wyświetl blog (0)


Wróć do O czym powinniśmy wiedzieć przed, w trakcie, po leczeniu

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość